Sztuczna inteligencja stała się jednym z najczęściej omawianych tematów na rynku pracy, ale rzeczywistość w wielu firmach nadal wygląda znacznie mniej „rewolucyjnie”, niż sugerują nagłówki. Z badania Pracuj.pl opublikowanego pod koniec września 2026 roku wynika, że aż 70% pracowników w Polsce nie korzysta w pracy z żadnych narzędzi ani funkcji opartych na AI. Jednocześnie przedsiębiorstwa coraz częściej mówią o automatyzacji, Copilotach, chatbotach i zwiększaniu efektywności dzięki sztucznej inteligencji. Powstaje więc nowy rodzaj luki kompetencyjnej – nie między osobami mającymi dostęp do technologii i tymi, które go nie mają, lecz między tymi, którzy potrafią wykorzystać AI w praktyce, a pracownikami pozostającymi przy dotychczasowych sposobach pracy.
AI jest wszędzie w dyskusjach, ale znacznie rzadziej w codziennej pracy
Wyniki badania Pracuj.pl pokazują, jak duża jest różnica między narracją o powszechnej automatyzacji a rzeczywistymi zachowaniami pracowników. 70% ankietowanych zadeklarowało, że nie używa AI podczas wykonywania obowiązków zawodowych, a niemal połowa respondentów uważa, że takich narzędzi nie wykorzystuje nikt w ich firmie. Oznacza to, że pomimo ogromnej popularności ChatGPT, Copilota i innych rozwiązań generatywnej AI technologia ta wciąż nie jest standardowym narzędziem pracy w wielu polskich organizacjach.
Co istotne, problem nie kończy się na samym pytaniu, czy ktoś korzysta z AI. Wśród osób, które deklarują jego używanie, duża część ogranicza się do prostych poleceń, generowania tekstów, szukania pomysłów lub szybkiego podsumowywania informacji. To pokazuje, że sama obecność sztucznej inteligencji w codziennej pracy nie musi jeszcze oznaczać wysokiego poziomu kompetencji. Można mieć dostęp do nowoczesnego narzędzia, a jednocześnie wykorzystywać zaledwie ułamek jego możliwości.
Powstają właściwie dwie luki kompetencyjne
Pierwsza różnica pojawia się między pracownikami korzystającymi z AI a tymi, którzy w ogóle tego nie robią. Druga jest bardziej subtelna, ale z punktu widzenia firm może okazać się jeszcze ważniejsza. Dotyczy ona osób, które używają AI jedynie okazjonalnie i powierzchownie, oraz tych, które potrafią włączyć je do rzeczywistych procesów biznesowych.
Dobrze widać to na przykładzie pracy biurowej. Jedna osoba może poprosić model językowy o poprawienie wiadomości e-mail, natomiast druga potrafi wykorzystać AI do analizy dokumentów, przygotowania wariantów decyzji, porządkowania danych, tworzenia procedur, automatyzacji powtarzalnych czynności albo szybszego przygotowania raportu. Formalnie obie „korzystają z AI”, ale poziom ich kompetencji i potencjalny wpływ na efektywność pracy są zupełnie inne.
Korzyści z AI widzą przede wszystkim osoby, które używają go regularnie
Badanie Pracuj.pl pokazuje, że osoby korzystające z AI częściej dostrzegają wymierne efekty tej technologii. Wśród regularnych użytkowników 67% wskazuje szybszą realizację zadań, około 60% zauważa poprawę jakości lub precyzji swojej pracy, a 59% deklaruje, że sztuczna inteligencja pozwala odzyskać czas, który można przeznaczyć na bardziej złożone albo strategiczne obowiązki.
To istotne, ponieważ luka kompetencyjna może zacząć narastać samoczynnie. Pracownik, który już dziś wykorzystuje AI do oszczędzania kilkudziesięciu minut dziennie, z czasem może nauczyć się kolejnych zastosowań i jeszcze bardziej zmienić swój sposób pracy. Osoba, która nie korzysta z takich rozwiązań, nadal będzie wykonywać te same czynności według dotychczasowych metod. W efekcie różnica między nimi może dotyczyć nie tylko znajomości technologii, lecz również produktywności, szybkości uczenia się i możliwości podejmowania bardziej wymagających zadań.
Polska nadal ma sporo do nadrobienia
Obraz sytuacji uzupełniają dane Eurostatu dotyczące wykorzystania sztucznej inteligencji w przedsiębiorstwach. W 2025 roku z technologii AI korzystało około 20% firm w Unii Europejskiej, podczas gdy w Polsce odsetek ten wynosił około 8,4%. Choć wynik Polski poprawił się w porównaniu z wcześniejszym rokiem, nadal oznacza to znaczący dystans do państw najbardziej zaawansowanych w wykorzystaniu sztucznej inteligencji.
To ważne, ponieważ problem nie dotyczy wyłącznie indywidualnych umiejętności pracowników. Luka może występować również na poziomie całych organizacji. Firma może nie mieć jasno określonej strategii wdrażania AI, może obawiać się o bezpieczeństwo danych albo nie wiedzieć, w których procesach technologia rzeczywiście przyniesie korzyści. Nawet pracownicy zainteresowani sztuczną inteligencją nie zawsze mają więc warunki, aby rozwijać te kompetencje zawodowo.
Firmy same wskazują brak wiedzy jako jedną z największych barier
Potwierdzają to również wyniki Bilanсу Kapitału Ludzkiego PARP i Uniwersytetu Jagiellońskiego. Brak kompetencji i wiedzy został wskazany przez ponad połowę badanych przedsiębiorstw jako jedna z przeszkód utrudniających wdrażanie AI. Firmy zwracały również uwagę na koszty, kwestie bezpieczeństwa, niejasne regulacje, brak dopasowania technologii do własnych potrzeb oraz brak odpowiedniej strategii.
Szczególnie interesujące jest to, że wiele przedsiębiorstw nie odpowiada na braki kompetencyjne systematycznym rozwojem pracowników. Część firm inwestuje w szkolenia i podnoszenie kwalifikacji, część decyduje się na outsourcing lub rekrutację specjalistów, ale duża grupa nie podejmuje żadnych konkretnych działań. Oznacza to, że sama świadomość znaczenia AI nie zawsze przekłada się jeszcze na realny program rozwoju kompetencji.
Sama umiejętność pisania promptów to za mało
Jeszcze niedawno szkolenia z AI często sprowadzały się do pokazania podstaw działania ChatGPT i nauczenia uczestników tworzenia skuteczniejszych poleceń. Dziś to już za mało. Rynek coraz wyraźniej przesuwa się w stronę praktycznych kompetencji związanych z konkretną pracą i konkretną branżą.
Pracownik powinien wiedzieć nie tylko, jak wygenerować odpowiedź, ale także jak ją sprawdzić, kiedy można jej zaufać, jak chronić dane firmowe i kiedy wykorzystanie sztucznej inteligencji rzeczywiście przynosi korzyść. Inne kompetencje będą potrzebne księgowemu, inne specjaliście HR, jeszcze inne handlowcowi, marketerowi, prawnikowi czy menedżerowi.
Praktyczna kompetencja AI może więc obejmować kilka elementów:
rozumienie możliwości i ograniczeń modeli AI,
dobór odpowiednich narzędzi do rodzaju zadania,
weryfikowanie jakości i prawdziwości odpowiedzi,
bezpieczne obchodzenie się z danymi,
automatyzowanie powtarzalnych czynności,
łączenie AI z wiedzą zawodową,
ocenę, kiedy użycie AI ma sens biznesowy.
Właśnie na tym poziomie może pojawić się największy popyt na nowe szkolenia.
Pracownicy uczą się AI także poza firmą
Ciekawym zjawiskiem jest również to, że część pracowników zdobywa doświadczenie ze sztuczną inteligencją samodzielnie, poza formalnym systemem rozwoju kompetencji. Z danych BKL wynika, że AI jest wykorzystywana zarówno prywatnie, jak i zawodowo, a wiele osób eksperymentuje z narzędziami bez wsparcia pracodawcy.
Może to prowadzić do dużych różnic wewnątrz jednego zespołu. Jedna osoba rozwija umiejętności praktycznie każdego dnia, testuje nowe sposoby automatyzacji i znajduje własne zastosowania AI, podczas gdy inny pracownik nadal nie miał okazji skorzystać z takich narzędzi w pracy. Z punktu widzenia organizacji taki spontaniczny rozwój jest wartościowy, ale może być trudny do kontrolowania i nie zawsze uwzględnia zasady bezpieczeństwa czy zgodność z polityką firmy.
AI nie musi zastępować całych stanowisk
Debata o sztucznej inteligencji często koncentruje się na pytaniu, które zawody znikną. Znacznie bardziej praktyczne może być jednak inne pytanie: jaka część codziennych obowiązków może zostać wykonana szybciej lub częściowo zautomatyzowana?
Respondenci badania Pracuj.pl oceniali, że AI mogłaby wykonywać zadania odpowiadające średnio około jednej piątej ich czasu pracy. To nie oznacza automatycznego zniknięcia stanowiska. W wielu przypadkach może raczej zmienić strukturę obowiązków – mniej czasu zostanie przeznaczone na rutynowe czynności, a więcej na analizę, komunikację, podejmowanie decyzji, współpracę z klientem czy rozwiązywanie nietypowych problemów.
Dlatego lepszym pytaniem niż „czy AI zabierze mi pracę?” staje się: „które elementy mojej pracy mogę wykonywać lepiej dzięki AI i czy potrafię wykorzystać do tego odpowiednie narzędzia?”.
Najbardziej potrzebne mogą być szkolenia AI dla konkretnych zawodów
Wiele wskazuje na to, że rynek będzie stopniowo odchodził od bardzo ogólnych kursów typu „podstawy sztucznej inteligencji” na rzecz programów dopasowanych do konkretnych funkcji. Pracodawca nie potrzebuje bowiem pracownika, który zna definicję generatywnej AI. Potrzebuje osoby, która potrafi wykorzystać ją w codziennym procesie pracy.
Dlatego coraz większe znaczenie mogą mieć szkolenia takie jak AI w HR, AI w sprzedaży, AI w marketingu, AI dla księgowości czy sztuczna inteligencja dla menedżerów. Ważny będzie również obszar automatyzacji, ponieważ prawdziwa wartość technologii zaczyna być widoczna dopiero wtedy, gdy przestaje ona być pojedynczym narzędziem i staje się elementem procesu.
Jednocześnie rośnie znaczenie umiejętności typowo ludzkich
Rozwój sztucznej inteligencji nie oznacza, że wszystkie najważniejsze kompetencje będą technologiczne. Wręcz przeciwnie. Badani przez Pracuj.pl wskazywali m.in. kreatywność, elastyczność, adaptacyjność i myślenie analityczne jako umiejętności ważne w świecie coraz mocniej wykorzystującym AI.
Najbardziej wartościowym pracownikiem może więc nie być osoba, która zna największą liczbę narzędzi, ale taka, która potrafi połączyć doświadczenie zawodowe, krytyczne myślenie i znajomość technologii. AI może przygotować analizę, propozycję tekstu czy wariant rozwiązania, ale nadal potrzebny jest człowiek, który oceni kontekst, podejmie decyzję i weźmie odpowiedzialność za wynik.
Nowa luka kompetencyjna już się tworzy
Dane z Polski nie potwierdzają wizji, według której sztuczna inteligencja z dnia na dzień przejęła rynek pracy. Pokazują jednak coś być może ważniejszego: tempo rozwoju technologii zaczyna być szybsze niż tempo jej praktycznego wdrażania do codziennej pracy.
Powstaje przez to różnica między dostępnością narzędzi a zdolnością pracowników i organizacji do ich skutecznego wykorzystania. Ta różnica może stać się jednym z najważniejszych wyzwań rynku szkoleń w najbliższych latach.
Firmy będą potrzebowały nie tylko specjalistów od AI, ale przede wszystkim pracowników swoich dotychczasowych działów, którzy potrafią korzystać z nowych narzędzi w bezpieczny i praktyczny sposób. Rynek szkoleń może więc wejść w etap, w którym najważniejszym pytaniem nie będzie już „czy warto uczyć się AI?”, lecz „jak wykorzystać AI w konkretnym zawodzie i konkretnych zadaniach?”.
To właśnie od odpowiedzi na to pytanie może zależeć, czy sztuczna inteligencja pozostanie dla części firm modnym hasłem, czy rzeczywiście stanie się narzędziem podnoszącym produktywność i jakość pracy.